Rzeźbiony krucyfiks oświetlony w mrocznym kościele
Jego własnymi słowami

Droga Krzyżowa

Czternaście rozważań Męki Pańskiej, napisanych i wygłoszonych przez księdza Fultona J. Sheena w Niedzielę Palmową, 20 marca 1932 roku. Jego słowa podajemy tu w wiernym i całościowym przekładzie.

Poświęcone ukochanej Maryi Pannie, Matce Jezusa, świętej Bramie, przez którą Bóg przyszedł do ludzi. W modlitewnym błaganiu i prośbie, aby dusze kochające, które szukają Miłości, znalazły Ciebie: Bramę, przez którą ludzie wracają do Boga.

Ukrzyżowanie z Maryją i świętym Janem
Anonimowy malarz dworu mogolskiego (Indie), Ukrzyżowanie, ok. 1600. Aga Khan Museum

Wprowadzenie autora

Autor tych rozważań Drogi Krzyżowej ma w ich ofiarowaniu podwójny cel. Pierwszy: aby rozpaliły w duszach płomienną miłość do ukrzyżowanego Zbawiciela, który przez swoją Mękę i Śmierć objawił nam, że tylko przez Krzyż wchodzimy kiedykolwiek do chwały i życia wiecznego. Drugi: aby ci, którzy rozważać będą wielką miłość Naszego Pana do grzeszników, zechcieli łaskawie zmówić modlitwę za autora, by przybywanie lat przynosiło przybywanie zażyłości z Miłością, którą jest Bóg. - ksiądz Fulton J. Sheen

Modlitwa przed Drogą Krzyżową

Kurtyna podnosi się właśnie nad straszliwym i nieprzemijającym dramatem Twojej odkupieńczej Miłości. A gdy słyszę Twoje słowa: „Bierz krzyż swój co dnia i naśladuj mnie”, staję zatrwożony, by jego ciężar nie okazał się zbyt wielki, a jego hańba zbyt gorzka. Gdybym tylko umiał zobaczyć, że Twój rozkaz pójścia za Tobą na Kalwarię nie jest żelaznym prawem okrutnego losu, lecz warunkiem szczęścia wiecznego, może łatwiej odbyłbym tę drogę; lecz boję się, drogi Jezu, że mając Ciebie, nie będę mógł mieć nic poza Tobą. Rozprosz ten lęk, dając mi widzieć śmierć jako warunek życia; bo przez Twojego apostoła Pawła powiedziałeś nam, że to radość u kresu drogi każe nam wytrwać przy Krzyżu, a i Ty sam, w miłującej dobroci, wezwałeś wszystkich, którzy utrudzeni i obciążeni są, aby przyszli do Ciebie, gdzie znajdą ukojenie dla dusz swoich. A więc wezmę Krzyż, Jezu! Czemuż musimy Cię tak kochać!

I Pan Jezus na śmierć skazany

Jezus na śmierć skazany
Gebhard Fugel (Niemcy), cykl Drogi Krzyżowej, kościół św. Antoniego, Bad Saulgau

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Piłat, polityk służący chwili, wystąpił na swój nasłoneczniony krużganek. Po jego prawicy stał Chrystus, Sprawiedliwy, który przyszedł dać życie na odkupienie wielu; po lewicy stał Barabasz, złoczyńca, który wzniecił rozruchy i odebrał życie. Piłat kazał tłumowi wybrać między nimi: „Którego chcecie, abym wam wypuścił: Chrystusa czy Barabasza?”

Co odpowiedziałbym na to pytanie, gdybym stał na tym dziedzińcu w tamten wielkopiątkowy poranek? Nie ucieknę od odpowiedzi, mówiąc, że pytanie należy do przeszłości, bo jest ono dziś równie rzeczywiste jak wtedy. Moje sumienie jest trybunałem Piłata. Codziennie, co godzinę, w każdej minucie dnia Chrystus staje przed tym trybunałem jako cnota, uczciwość i czystość. Barabasz staje jako występek, nieuczciwość i brud. Ilekroć wybieram słowo bez miłości, czyn nieuczciwy albo przyzwolenie na złą myśl, mówię po prostu: „Wypuśćcie mi Barabasza”, a wybrać Barabasza znaczy ukrzyżować Chrystusa.

Módl się za nami, święta Boża Rodzicielko, abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.

O Jezu, wiele razy w życiu wolałem Barabasza od Ciebie. Nie ma innego sposobu, by odwołać ten wybór, jak przyjść do Twoich stóp i błagać o przebaczenie. Ale to takie upokarzające, bo Ty nosisz szatę szaleńca i trzymasz w dłoni trzcinowe berło króla z pośmiewiska. Jak trudno czynić pokutę i przyznać, że jestem winny! Jak trudno pokazać się z Tobą, który nosisz swoją koronę cierniową. To trudne! Ale daj mi zobaczyć, Jezu, że trudniej jest nosić koronę cierniową!

II Pan Jezus bierze Krzyż na swoje ramiona

Jezus bierze krzyż na swoje ramiona
El Greco (Hiszpania), Chrystus niosący krzyż

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Nasz Pan był gościem na naszej ziemi ledwie czterdzieści dni, gdy Symeon, wzrokiem proroczym, zapowiedział, że stanie się znakiem sprzeciwu. Ten dzień właśnie nadszedł, bo „przyszedł do swoich, a swoi Go nie przyjęli”. Jako symbol sprzeciwu świata wobec Jego życiodajnego orędzia dano Mu krzyż, w którym jedna belka stoi w poprzek i w sprzeczności z drugą.

Ale aktem Boskim uczynił On znak sprzeciwu znakiem Odkupienia. Koło jest symbolem egoizmu, bo zawsze zakreśla je własne ja, niezdolne wyrwać się poza granice; krzyż zaś jest symbolem odkupienia, bo jego ramiona rozpościerają się, aż po nieskończoność, by ogarnąć całą ludzkość.

Módl się za nami, święta Boża Rodzicielko, abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.

Wiem, drogi Panie, jak powstają krzyże. Twoja wola jest belką pionową; moja wola jest belką poprzeczną. Gdy stawiam swoją wolę w poprzek Twojej, robię krzyż. Aż do tej chwili, drogi Jezu, nie robiłem nic innego, tylko zbijałem krzyże, nie słuchając Twojego świętego prawa i stawiając na swoim samolubnym pragnieniu. Daj, abym nie robił Ci już krzyży, lecz odtąd kładł belkę mojej woli wzdłuż belki Twojej woli, i tak składał jarzmo, które będzie zawsze słodkie, i brzemię, które będzie zawsze lekkie.

III Pan Jezus upada po raz pierwszy

Jezus upada pod krzyżem po raz pierwszy
Manuel da Costa Ataíde (Brazylia), Via Sacra

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Trzy razy kuszony był Nasz Zbawiciel na górze, i trzy razy upadł w drodze na górę Kalwarię. Tak odpokutował za nasze trzy upadki wobec pokus ciała, świata i szatana.

Po czterdziestu dniach postu na pustyni Nasz Pan był głodny. Szatan kusił Go najpierw od strony ciała, żądając, by uczynił rzecz naturalną dla głodnego: by użył swojej mocy i rozkazał kamieniom stać się chlebem. Lecz Mistrz odparł, że pokarm, który syci pragnienia naszego serca, nie pochodzi z ciała, lecz z Ducha Bożego.

Wiele razy i ja byłem kuszony, by ustąpić żądaniom mojej niższej natury, gdy służyć należało duchowi. Lecz w przeciwieństwie do mego Mistrza upadałem, przyzwalając na podszepty ciała zamiast na wezwania łaski, i czyniąc to, co naturalne, gdy powinienem był czynić to, co nadprzyrodzone. I niestety! zawsze przekonywałem się, że uleganie niższym popędom głodzi tam właśnie, gdzie obiecuje nasycić, i że chlebem niższych pragnień żaden człowiek żyć nie może.

Módl się za nami, święta Boża Rodzicielko, abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.

Gdy moje ciało chwieje się pod mocą szatana, a moja natura jest smagana przez kusiciela, zapieczętuj moje zmysły i zachowaj we mnie pamięć, że moje ciało jest świątynią Ducha Świętego i że tylko czystego serca będą oglądać Ciebie, o Boże! Daj odtąd, przez zasługi tego upadku pod Krzyżem, abym był zbawiony od upadków ciała nie chlebem z kamieni, lecz Ciałem z Chleba Życia i Krwią z Wina, które rodzi dziewice.

IV Pan Jezus spotyka swoją Najświętszą Matkę

Jezus spotyka swoją Matkę
Gebhard Fugel (Niemcy), cykl Drogi Krzyżowej, kościół św. Antoniego, Bad Saulgau

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Na godach w Kanie, gdy Maryja pierwsza spostrzegła zakłopotanie gospodarzy i poprosiła swego Boskiego Syna o pierwszy cud, odpowiedział: „Jeszcze nie nadeszła godzina moja.” Lecz na jej prośbę uprzedził ją, i przemienił wodę w wino.

„Jego godzina”, powiedział, „jeszcze nie nadeszła”. Ale Jego godzina była też jej godziną, a teraz nadeszła! W Kanie przemienił wodę w wino. Na drodze na Kalwarię wino przemienia się w krew. To uroczysta godzina konsekracji, w której ona jednoczy się z cierpieniami swego ukochanego Syna, aby ratować świat od straszliwej nędzy grzechu, od braku Bożego, odkupieńczego wina miłości. Była to godzina odwrócenia tego, co świat myśli o miłości, bo Syn wzywa matkę do cierpienia. Kochać więc nie znaczy mieć: znaczy być czyimś; jest to oddanie siebie za drugiego. Nikt nigdy nie kochał Jezusa tak jak Maryja; dlatego nikt nigdy nie cierpiał za Jezusa tak jak Maryja.

Módl się za nami, święta Boża Rodzicielko, abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.

Maryjo, Matko najdroższa, w tej godzinie Twojej boleści drogo płacisz za przywilej Twojego Niepokalanego Poczęcia! I czynisz jeszcze więcej! Bo Twoje obecne boleści są bólami rodzenia, przez które stajesz się Matką rodzaju ludzkiego, jak w Betlejem stałaś się Matką Jezusa, Twojego Pierworodnego. Jesteś więc naprawdę moją Matką, nie przez tytuł grzeczności, lecz przez bóle rodzenia. Naucz mnie, Matko, widzieć, że Jezus wzywa do cierpienia tych, których kocha; i jak Jezus zachowuje najlepsze wino swojej miłości na godzinę, gdy najbardziej go potrzebujemy, tak uproś, by zachował Ciebie przy nas, gdy najbardziej Ciebie potrzebujemy: we wszystkich próbach i pokusach, a szczególnie w godzinę naszej śmierci.

V Szymon z Cyreny pomaga nieść Krzyż Jezusowi

Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Jezusowi
Gebhard Fugel (Niemcy), cykl Drogi Krzyżowej, kościół św. Antoniego, Bad Saulgau

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Nie samej tylko śmierci chcieli grzeszni ludzie dla Naszego Zbawiciela; chcieli śmierci szczególnej, na znaku sprzeciwu. Aby wyczerpanie i słabość nie odebrały im rozwinięcia Go jak sztandaru zbawienia na Krzyżu Kalwarii, przymusili Szymona z Cyreny, by pomógł Mu w Jego zadaniu. Szymon widział w krzyżu tylko ciężar drewna, a nie ciężar grzechów świata; był więc z początku pomocnikiem niechętnym i przymuszonym. Lecz kilka minut w słodkim towarzystwie Jezusa odmieniło jego spojrzenie: niewola stała się wolnością, przymus miłością, a opór słodkim oddaniem.

I ja jestem jak Szymon w jego pierwszych chwilach: wiem o Jezusie, ale nie znam Jezusa. Bałem się mieć udział w Jego Krzyżu, dlatego mało kochałem, bo mało poznałem. Zbyt często upierałem się, by zaczynać od przyjemności, gdy przyjemnością powinienem był kończyć.

Módl się za nami, święta Boża Rodzicielko, abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.

Daj mi, o Jezu, zrozumienie tej wielkiej tajemnicy: że Krzyż przeraża tylko z daleka; że jego cień jest naprawdę straszniejszy niż jego rzeczywistość; że jego drzazgi przerażają bardziej niż jego belki; że cały jest lżejszy do niesienia niż część. Powiedziałeś nam, drogi Zbawicielu, że mamy brać nasz krzyż co dnia i iść za Tobą. Daj więc, aby, gdy krzyż stanie między Tobą a mną, jak stanął między Tobą a Szymonem, wystarczyło mi widzieć Twoje ślady i iść za nimi, jak szedł Szymon, aż wreszcie będę na zawsze jeńcem, który nie chce już uciec z rąk Twojej słodkiej Miłości.

VI Święta Weronika ociera twarz Jezusowi

Weronika ociera twarz Jezusowi
James Tissot (Francja), Święta Weronika

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Szymon z Cyreny pomógł Jezusowi dźwigać brzemię, na znak, że mężczyzna powołany jest do wzniosłego powołania niesienia krzyża. Ale i kobieta ma swoją rolę, i w ów straszny dzień Weronika, wzrokiem, który należy tylko do kobiety, spojrzała na oblicze posiniaczone, splamione kurzem i krwią, i ujrzała w nim samo Oblicze Bóstwa.

Nie zważając na wzgląd ludzki, przyłożyła chustę do Jego twarzy; a jakby dla przypomnienia nam, że podobieństwo między Chrystusem a nami jest najdoskonalsze w cierpieniu i boleści, Boski Zbawiciel, w drodze nie na Tabor, lecz na Kalwarię, zostawił na niej odbicie swego bosko bolesnego oblicza.

Módl się za nami, święta Boża Rodzicielko, abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.

W dniu, o Panie, w którym narodziłem się na nowo z wody i z Ducha Świętego, obraz Twojego Krzyża został wybity na mojej duszy, a napis Twojej boleści wyryty w moim sercu. Dziś pytasz mnie: „Czyj napis się na nim znajduje?” Jeśli Twój, pozwól mi oddać Bogu to, co Boże. Daj, abym jak Weronika nie zważał na żaden wzgląd ludzki i nosił Twój obraz ze sobą, nie na chuście, lecz na cielesnej tablicy mego serca. Udziel mi też łaski takiego podobieństwa do Ciebie, aby ludzie, gdy będę szedł między nimi, widzieli we mnie coś z Ciebie, jak służąca ujrzała coś z Ciebie w Piotrze; a jeśli nie będą to znamiona Twojej Męki, niech będą to przynajmniej iskry Twojej Miłości!

VII Pan Jezus upada po raz drugi

Jezus upada pod krzyżem po raz drugi
Théophile Lybaert (Belgia), cykl stacji Drogi Krzyżowej

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

W drugiej pokusie na górze szatan zażądał od Naszego Pana, by zdał się całkowicie na Boga i nie miał o siebie żadnej troski ani myśli, mówiąc: „Rzuć się w dół, bo aniołowie Cię poniosą.” Lecz Zbawiciel odpowiedział: „Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego”, przypominając szatanowi, że Bóg nigdy nie zbawia nas wbrew naszej woli, lecz tylko wtedy, gdy współpracujemy z Jego łaską.

Ta pokusa nie pochodziła z ciała, lecz ze świata, który tyle razy mówił mi: „Rzuć się na skały grzechu; zdaj się na Boga; Bóg jest miłosierny; On cię poniesie; na pokutę jest jeszcze mnóstwo czasu; Bóg się o ciebie zatroszczy.” I wiele razy ja, w przeciwieństwie do Mistrza, ulegałem tym podszeptom i grzeszyłem zuchwałą ufnością, potem podejmowałem letnie postanowienie poprawy, i upadałem znowu.

Módl się za nami, święta Boża Rodzicielko, abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.

Drogi Zbawicielu, tym drugim upadkiem odpokutowałeś moją nadmierną miłość świata i te liczne razy, gdy nadużywałem Twojego miłosierdzia i dobroci jako wymówki, by grzeszyć dalej. Podnosząc się znowu, wysłużyłeś mi łaskę podniesienia mnie raz jeszcze i dalszej drogi z Tobą na Kalwarię. Uwolnij mnie od ducha tego świata. Daj mi widzieć, że nic mi nie przyjdzie z zyskania całego świata, jeśli stracę moją nieśmiertelną duszę. Powiedziałeś mi, że świat zawsze będzie mnie nienawidził, jeśli będę kochał Ciebie; więc gdy będzie najbardziej gorzki w swojej pogardzie, proszę, niech mnie pociesza pamięć, że Ciebie znienawidził przede mną.

VIII Pan Jezus pociesza niewiasty jerozolimskie

Jezus pociesza płaczące niewiasty jerozolimskie
Gebhard Fugel (Niemcy), cykl Drogi Krzyżowej, kościół św. Antoniego, Bad Saulgau

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Ze wszystkich rzeczy na ziemi najmniej znamy nasze własne ja. Grzechy i wady innych znamy tysiąc razy lepiej niż własne i wiecznie widzimy źdźbło w oku brata, a belki we własnym nie. Ta wielka prawda, jak się zdaje, uszła uwadze na drodze na Kalwarię. Pobożne niewiasty jerozolimskie, choć wcale nie bały się wyznać swej wierności wobec bezbożnych mężczyzn, widziały tylko cierpiącego Chrystusa, którego kochały; nie widziały kochającego Chrystusa, który cierpiał za nie. Współczuły bólowi, ale nie widziały siebie jako przyczyny tego bólu. To ich grzechy, i moje także, wziął On na siebie; i jakby dla wyrycia tej prawdy w nas wszystkich, z głębin Najświętszego Serca wezbrały te żałosne słowa: „Nie płaczcie nade mną; płaczcie nad sobą.”

Módl się za nami, święta Boża Rodzicielko, abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.

O Jezu, daj mi widzieć osobisty rachunek między moimi grzechami a Kalwarią. Niech nie płaczę nad Tobą tak, jakbym nie miał z tym nic wspólnego, lecz nad Tobą z mojego powodu. Daj mi widzieć, że gdybym był mniej pyszny, korona cierniowa kłułaby mniej; że gdybym był mniej uparty w swojej woli, Krzyż ważyłby mniej; że gdybym był mniej grzeszny, droga byłaby o wiele krótsza. Daj mi łaskę opłakiwania moich grzechów; a skoro boleść i radość mają to samo źródło, którym jest zdrój łez, daj mi też zrozumieć, że moje boleści mogą kiedyś, przez Twoją Miłość, zostać przemienione w radość wieczną.

IX Pan Jezus upada po raz trzeci

Jezus upada pod krzyżem po raz trzeci
Gebhard Fugel (Niemcy), cykl Drogi Krzyżowej, kościół św. Antoniego, Bad Saulgau

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Trzecią pokusą na górze była pokusa już nie ciała ani świata, lecz samego szatana, który zażądał od Naszego Pana, by upadł i oddał mu pokłon, obiecując dać Mu wszystkie królestwa ziemi. Lecz Jezus rzekł mu: „Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz.”

Były w moim życiu niezliczone chwile, gdy wymieniałem bezcenny skarb Twojej łaski na zabawkę przemijającej przyjemności. W przeciwieństwie do Chrystusa wierzyłem kłamstwom szatana i frymarczyłem wiecznością za czas, pokojem za wyrzuty sumienia, a wolnością dzieci Bożych za straszliwą niewolę grzechu. I za każdym razem przekonywałem się, że choć szatan obiecuje rozkosze swego królestwa, daje naprawdę tylko swoją jałową pustynię nieszczęścia i bólu.

Módl się za nami, święta Boża Rodzicielko, abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.

Wiele razy, drogi Jezu, obiecywałem Ci, upadłszy przez ciało i przez świat, że już nigdy nie upadnę. Ten Twój trzeci upadek, drogi Jezu, jest świadkiem, że upadłem w sidłach szatana; lecz podnosząc się znowu, dałeś mi nowy zadatek nadziei. Nauczyłeś mnie teraz, że są na świecie dwa rodzaje ludzi: ci, którzy upadają i leżą, i ci, którzy upadają i wstają. Tym trzecim upadkiem kupiłeś mi łaskę powstawania na nowo. Nie pozwól mi już nigdy upaść. Szatan oddałby świat, żeby mieć moją duszę; Ty oddajesz swoje własne życie, żeby ją mieć. A więc, drogi Jezu, musi być warta zbawienia! Pomóż mi ją zbawić.

X Pan Jezus z szat obnażony

Jezus z szat obnażony
El Greco (Hiszpania), El Expolio (Obnażenie z szat)

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Postępowanie Boga z człowiekiem było nieustannym przelewaniem się dobroci. Pierwszym przelaniem było danie rzeczom istnienia, i to było stworzenie; drugim było przelanie tajemnic Jego miłości, i to było objawienie. Wreszcie miłość, która nie zna granic, wyczerpała samą siebie we Wcieleniu, bo tu, językiem Pawła, „ogołocił samego siebie”, odsunął swą chwałę w cień i przyjął postać i kondycję człowieka.

Teraz, na wzgórzu Kalwarii, Jezus chce ogołocić się nie tylko ze swej Boskiej chwały, lecz i z ostatniej ze swych ziemskich własności. Niebiański Wędrowiec, który nie miał gdzie głowy położyć, zostaje teraz obnażony z szat, aby w śmierci nie mieć nic i dać wszystko, i być tak zupełnie ogołoconym.

Módl się za nami, święta Boża Rodzicielko, abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.

Ale, Jezu, miłość jest wzajemna, i każde ogołocenie wzywa napełnienia. Jeśli ogołociłeś się, dając nam życie Boże, czy nie po to, bym ja został nim napełniony? Daj więc, drogi Jezu, abym był ogołocony z egoizmu, a napełniony Twoją miłością; ogołocony z grzechów, a napełniony Twoją łaską; ogołocony z tego, co ziemskie, a napełniony tym, co niebieskie. Zdejmij ze mnie szaty tego świata i przyoblecz mnie w białą szatę chrztu, abym przez ubóstwo rzeczy ziemskich stał się bogaty. Umocnij mnie, bym za Twoje życie ogołocenia płacił moją miłością ofiary, dopełniając w moim ciele tego, czego nie dostaje Twojej Męce, o Chryste!

XI Pan Jezus do Krzyża przybity

Jezus do krzyża przybity
Gerard David (Flandria), Chrystus przybijany do krzyża. The National Gallery, Londyn

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Nasz Pan wstępuje na swoją ambonę po raz ostatni. Tym razem nie jest to łódź Piotra ani wzgórza Galilei, lecz ambona Krzyża, która, jak słowa, które wypowie, pozostanie wymowna, gdy czasu już nie będzie. Kaznodzieją jest Słowo Boże; zgromadzenie tworzą żołnierze, którzy grają w kości o Jego szaty; niewierzący, których usta są kraterami nienawiści i wulkanami bluźnierstwa; i wierni, Maryja, Magdalena i Jan: niewinność, pokuta i kapłaństwo, trzy typy dusz, które po wsze czasy znajdować się będą u stóp ambony Krzyża. Kazaniem jest Siedem Ostatnich Słów, słowa miłości i przebaczenia; najpierw do wrogów: „Przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”; potem do grzeszników: „Dziś będziesz ze mną w raju”; potem do świętych: „Matko, oto syn twój.”

Módl się za nami, święta Boża Rodzicielko, abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.

Drogi Jezu, słuchając Twojego kazania, które odsłania Twoje ogromne pragnienie miłości, zaczynam odkrywać, czym miłość naprawdę jest i ile razy ją krzyżowałem: Twoje ręce, tak często wznoszone, by mnie błogosławić, przybiłem gwoździami; Twoje stopy, które tak często szukały mnie na krętych drogach grzechu, przebiłem żelazem; Twoje wargi, które tak często odwoływały mnie ze ścieżek zła, okryłem kurzem i ranami. A teraz słyszę Twoje słowo miłości, które daruje i przebacza, i zaczynam rozumieć, że przebijając Twoje serce, zabijałem własne. Do Twojego Krzyża wracam teraz jak do kielicha wszystkich wspólnych nędz i nadziei grzeszników bez ratunku. Niech w jego cieniu uczę się zawsze tej lekcji: że nie trzeba wiele czasu, by uczynić mnie świętym, trzeba tylko wiele miłości; i że gdybym nigdy nie zgrzeszył, o Jezu, nigdy nie mógłbym nazwać Cię „Zbawicielem”.

XII Pan Jezus umiera na Krzyżu

Jezus na krzyżu umiera
Anonimowy iluminator (Etiopia), Ukrzyżowanie, iluminowany modlitewnik. Chester Beatty Library, Dublin

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Wielki stos cierpienia dopala się z wolna, a krew Boga-Człowieka zasycha na Krzyżu na świadectwo Jego odejścia. Szaty zapisane są oprawcom, krew ziemi, ciało grobowi, Matka Janowi, a dusza Ojcu niebieskiemu. Dokończywszy ostatniego słowa swego testamentu, skłania głowę i umiera. Jego duch zstępuje do otchłani, a Jego orszakiem jest łotr. Wszystko już dokonane. Bóg wziął swój odwet. Trzy rzeczy współdziałały w naszym upadku: nieposłuszny mężczyzna, Adam; pyszna niewiasta, Ewa; i drzewo. Nasz Odkupiciel używa tych samych trzech, by podnieść nas z powrotem do życia Bożego: posłuszny Mężczyzna, Chrystus; pokorna nowa Ewa, Maryja; i drzewo, którym jest drzewo Krzyża. Ale triumf jeszcze nie widoczny, bo z gromady wokół Krzyża wznosi się okrzyk ich chwilowego zwycięstwa: „Innych wybawiał, siebie wybawić nie może.”

Módl się za nami, święta Boża Rodzicielko, abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.

O Jezu, oczywiście, że nie możesz! Nikt nie może wybawić samego siebie, jeśli ma wybawić drugiego. Twoja słabość nie jest niemocą, lecz posłuszeństwem prawu, które jest prawem ofiary. Liście nie mogą ocalić samych siebie, jeśli mają wypuścić zieleń, ani żołądź ocalić samego siebie, jeśli ma wystrzelić z niego dąb. I Ty, o Jezu, nie możesz wybawić samego siebie, jeśli naprawdę wybawiasz nas z grzechu. Daj mi wieczną i trwałą miłość Twojego Odkupienia; a póki jestem na ziemi, daj mi widzieć, że nie ma czegoś takiego jak obejście Krzyża: rozpostarte ramiona mi na to nie pozwolą. Daj, abym jak Ty stracił życie dla czasu, i tak, najdziwniejszym z dziwnych paradoksów, ocalił je dla wieczności.

XIII Pan Jezus zdjęty z Krzyża i złożony w ramionach Matki

Jezus z krzyża zdjęty
Warsztat Rembrandta van Rijn (Niderlandy), Zdjęcie z krzyża. National Gallery of Art, Waszyngton

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Syn marnotrawny powrócił, bo czyż Jezus nie jest marnotrawnym? Trzydzieści trzy lata temu opuścił niebieski dom swego Ojca i wyruszył do obcej krainy tego świata, wydając siebie i dając się wydawać, nauczając ludzi, otwierając ślepe oczy na światło Bożego słońca i głuche uszy na muzykę ludzkiego głosu. A teraz niebiański Rozrzutnik roztrwonił majętność swego ciała i krwi między grzesznikami i, do cna wydany i wyczerpany, złożony zostaje w ramiona swojej Najświętszej Matki, która przez chwilę myśli, że Betlejem powróciło.

Módl się za nami, święta Boża Rodzicielko, abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.

O nie, Maryjo! Betlejem nie powróciło! Te ręce, które niegdyś chwytały dary Mędrców, są sczepione gwoździami; to dziecięce czoło, na którym majestat postawił niegdyś swój tron, nosi teraz koronę cierniową; dziecięce stopy, które niegdyś nie mogły chodzić, bo nie mogły unieść ciężaru Boskiej Wszechmocy, teraz nie mogą chodzić, bo przebite są gwoździami. Ktoś, Maryjo, stanął między Betlejem a tą godziną. To nie Betlejem wraca! To Kalwaria! A tym, co stanęło pomiędzy, są moje grzechy. O Maryjo, wstawiaj się za mną u Twojego Syna. Pozwól mi wyjąć z Twojego serca Twoich siedem mieczów. Matko Boża, pozwól mi być Twoim marnotrawnym!

XIV Pan Jezus złożony do grobu

Jezus do grobu złożony
Anonimowy iluminator (Armenia), Złożenie Chrystusa do grobu, ewangeliarz. Walters Art Museum, Baltimore

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste, i błogosławimy Tobie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.

Świat na ogół gotów jest przyznać przynajmniej podwójną gościnę: miejsce na narodziny i miejsce na śmierć. Ale obu odmówił Temu, który jest Panem życia i śmierci. Na narodziny dano Mu grotę pod podłogą świata; na śmierć dano Mu łoże Krzyża, za poduszkę koronę cierniową, a żeby ręce i stopy się nie zsunęły, przytwierdzono je gwoździami. I tak chwała Jego narodzin ukryta została w najmniejszym z miast Izraela, a hańba Jego śmierci w największym z nich wszystkich. Narodzony w cudzej grocie, pogrzebany w cudzym grobie, Chrystus ogłasza światu, że ludzkie narodziny i ludzka śmierć były Mu jednako obce; a komuż ziemskie narodziny i ziemska śmierć mogą być obce, jeśli nie Bogu?

Módl się za nami, święta Boża Rodzicielko, abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.

Słodki Jezu, teraz rozumiem, gdy składają Cię do grobu, że prawo życia jest prawem śmierci; że nic się nie rodzi, jeśli coś nie umiera, i nic nie umiera, jeśli coś nie żyje. Twoje życie nauczyło mnie, że jeśli nie ma Krzyża, nigdy nie będzie pustego grobu; jeśli nie ma korony cierniowej, nigdy nie będzie aureoli światła; i jeśli nie ma ciała ubiczowanego, nigdy nie będzie ciała uwielbionego. Mając przed sobą radość Twojego zmartwychwstania, daj mi siłę wytrwać przy Krzyżu i mieć udział we wspólnocie Twoich cierpień, aż do tamtego drugiego dnia zmartwychwstania, gdy w niebieskim Jeruzalem łzy zostaną otarte, a Twoja miłość, która jest Bogiem, królować będzie na wieki wieków. Amen.

Modlitwa po Drodze Krzyżowej

Ofiarowana w intencjach Ojca Świętego, Wikariusza Jezusa Chrystusa.

Drogi Jezu, Ty jesteś Słowem Boga, a Słowo Boga, jak nam powiedziałeś, jest ziarnem, które wydaje życie tylko pod warunkiem, że wpadnie w ziemię. Jako ziarno życia wiecznego wpadłeś w ziemię przez swoją śmierć w Wielki Piątek, ale chwalebnie powstałeś do nowego życia w Niedzielę Wielkanocną. Tak nauczyłeś nas, że życie chrześcijańskie znaczy umierać światu w Kalwarii czasu, jako wstęp do wielkanocy długiej na całą wieczność w niebie. Daj, abym w owym dniu, gdy przyjdziesz na obłokach nieba sądzić żywych i umarłych, niosąc swój Krzyż jako znak triumfu, a swoje rany jako zadatki miłości, mógł pokazać Ci mój krzyż i moje rany, i w zamian zasłużyć, by usłyszeć z Twoich własnych ust: „Pójdźcie, błogosławieni Ojca mego, do Królestwa przygotowanego wam od całej wieczności.” Amen.

Drogę Krzyżową ksiądz Fulton J. Sheen wygłosił 20 marca 1932 roku, a wydał ją w tym samym roku National Council of Catholic Men w Waszyngtonie. Imprimatur: bp John Francis Noll, D.D., diecezja Fort Wayne, Wielkanoc 1932; obejmuje ono oryginał angielski. Niniejszy polski tekst jest wiernym i całościowym przekładem przygotowanym przez Via JMJ. Istnieje także polskie wydanie książkowe: Droga krzyżowa, przełożyła Izabella Parowicz, Wydawnictwo Diecezjalne i Drukarnia w Sandomierzu; serdecznie je polecamy.